Cyberbezpieczeństwo

Wezwanie do zapłaty przez SMS? Uważaj!

Przestępczość w sieci na dobre zadomowiła się w naszym świecie, mimo to wciąż nie wiemy, jak się przed nią skutecznie chronić. Tymczasem przestępcy robią wszystko, by dostać się na prywatne konta bankowe. Niektóre pomysły są wręcz nieprawdopodobne, a wszystkie łączy świetna realizacja.

Włamania na pocztę to już przeszłość

Problem ze zgłaszaniem szkody wyrządzonej w sieci jest taki, że policja wciąż ma za mało wykwalifikowanych pracowników, by móc się za ten sektor zabrać, jak należy. Przestępstwa w sieci wciąż są czymś nowym i nie wszyscy wiedzą, jak na nie reagować. Czy włamanie na pocztę można zgłosić na policję? Jak najbardziej, ale szkodliwość czynu jest zbyt niska, by móc wyciągnąć konsekwencje od przestępcy. Sprawa wygląda inaczej, kiedy złodziejom uda się dostać na nasze konto bankowe. Niestety, o odzyskanie utraconych środków jest trudno.

Włamania na pocztę są już tak powszechne, że zapominamy, by często zmieniać hasła i absolutnie nie logować się na urządzeniach publicznych. Wyobraźnia cyberprzestępców nie zna granic – nieustannie pojawiają się coraz groźniejsze metody, mające na celu dostanie się do naszych kont bankowych.

SMS od PGE z informacją o odłączeniu prądu

Być może za jakiś czas dostaniesz SMS od spółki PGE z informacją o konieczności zapłacenia niewielkiej kwoty: 3,46 zł. Wiadomość podaje, że w przypadku nieuiszczenia opłaty w ciągu doby nastąpi wyłączenie elektryczności w domu. Poniżej znajduje się link do szybkiej płatności. Jeśli klikniesz link, chcąc zapłacić tę niewielką kwotę, przestępcy uzyskają dostęp do Twojego konta bankowego. Cała wiadomość wygląda profesjonalnie, a link wydaje się bezpieczny. Niektórzy mogą zapomnieć, że PGE nie wysyła wezwań do zapłaty SMS. Niska kwota zaległości i groźba wyłączenia prądu skutecznie usypia czujność ludzi, którzy swoją uczciwość mogą przypłacić utratą wszystkich pieniędzy.

Technologia ułatwia nam życie, ale jednocześnie niesie ze sobą nowe zagrożenia, na które nie jesteśmy przygotowani. Warto zatem zachować podwójną ostrożność!