Jak samemu zrobić pasemka – porady krok po kroku
Pasemka da się zrobić w domu, ale tylko wtedy, gdy podejdzie się do tego spokojnie i z planem. Najwięcej błędów bierze się nie z samego rozjaśniacza, tylko ze złego podziału włosów, pośpiechu i źle dobranego oksydantu. Jeśli celem jest naturalne rozświetlenie fryzury, nie trzeba wybierać bardzo szerokich pasm ani maksymalnego rozjaśnienia. W domowych warunkach najlepiej sprawdzają się delikatne refleksy o 1-3 tony jaśniejsze od wyjściowego koloru. Przy podrażnionej skórze głowy, świeżo farbowanych włosach lub bardzo zniszczonych długościach bezpieczniej odłożyć zabieg albo skonsultować go z fryzjerką.
Co przygotować przed rozpoczęciem
Dobre przygotowanie skraca czas pracy i ogranicza bałagan. Przy pasemkach wszystko dzieje się dość szybko, dlatego narzędzia powinny leżeć pod ręką jeszcze przed wymieszaniem produktu. Nie warto improwizować folią urywaną w trakcie nakładania czy szukaniem grzebienia z farbą na dłoniach.
- rozjaśniacz do pasemek lub farbę rozjaśniającą,
- oksydant dobrany do stanu włosów, najczęściej 3% lub 6%,
- miseczkę i pędzelek do koloryzacji,
- rękawiczki, klamry fryzjerskie i grzebień ze szpikulcem,
- folię fryzjerską pociętą na paski albo czepek do pasemek,
- stary ręcznik, pelerynę lub koszulkę do ochrony ubrań,
- szampon zakwaszający albo delikatny szampon po koloryzacji,
- maskę regenerującą lub toner, jeśli włosy po rozjaśnieniu będą zbyt ciepłe.
Przed zabiegiem włosy powinny być suche, rozczesane i najlepiej niemyte od 24-48 godzin. Cienka warstwa sebum częściowo chroni skórę głowy. Nie nakłada się rozjaśniacza na włosy oblepione lakierem, olejkiem czy suchym szamponem, bo produkt może chwycić nierówno.
Jeśli włosy były wcześniej farbowane henną, ziołowymi farbami albo ciemną farbą drogeryjną, efekt może wyjść rudy, plamisty albo znacznie słabszy niż na opakowaniu.
Jak dobrać metodę i odcień pasemek
Nie każda technika nadaje się do samodzielnego wykonania. W domu najłatwiej zrobić klasyczne cienkie pasemka przy twarzy i na górnej warstwie włosów. To rozwiązanie daje świeży efekt, a drobne niedoskonałości mniej rzucają się w oczy niż przy mocnym kontraście.
Folia czy czepek
Folia daje większą kontrolę nad szerokością i rozmieszczeniem pasm. Sprawdza się zwłaszcza przy włosach średnich i długich. Dzięki niej rozjaśniacz nie dotyka reszty fryzury, a pasemka wychodzą wyraźniejsze. Wymaga jednak dokładniejszego podziału i sprawniejszej ręki.
Czepek do pasemek bywa łatwiejszy dla początkujących przy krótkich i półdługich włosach. Przez otworki wyciąga się cienkie kosmyki szydełkiem, a potem nakłada produkt tylko na nie. Minusem jest to, że przy dłuższych włosach wyciąganie bywa bolesne, a rozmieszczenie pasm nie zawsze wychodzi tam, gdzie rzeczywiście są potrzebne.
Jeśli celem jest subtelny efekt, lepiej wybrać folię i zrobić mniej pasemek, ale w dobrze widocznych miejscach. Przód fryzury i górna warstwa dają największą zmianę przy najmniejszym ryzyku przeciążenia włosów.
Jaki poziom rozjaśnienia wygląda naturalnie
Przy pierwszej próbie najlepiej nie celować w skrajny blond. Na ciemnym blondzie i jasnym brązie najbezpieczniej wyglądają pasemka o 1-2 tony jaśniejsze. Na bardzo ciemnych włosach próba uzyskania chłodnego blondu w jednym podejściu zwykle kończy się miedzianym odcieniem i przesuszeniem.
Znaczenie ma też baza. Naturalne włosy reagują przewidywalniej niż włosy po wielu farbowaniach. Na długościach z rozjaśnianymi wcześniej końcami produkt działa szybciej, dlatego te miejsca trzeba kontrolować częściej i czasem nakładać na sam koniec.
Przy cerze ciepłej ładnie wyglądają refleksy miodowe, karmelowe i beżowe. Przy chłodniejszej lepiej wypadają odcienie piaskowe i lekko popielate, ale tylko po stonowaniu. Sam rozjaśniacz prawie nigdy nie daje idealnie chłodnego efektu bez tonera.
Próba uczuleniowa i ocena stanu włosów
To etap, którego nie warto pomijać. Producent zwykle podaje, by wykonać próbę uczuleniową 48 godzin wcześniej. Dotyczy to zarówno farb, jak i rozjaśniaczy. Niewielką ilość produktu nakłada się zgodnie z instrukcją na skórę za uchem albo w zgięciu łokcia. Jeśli pojawi się pieczenie, obrzęk, wysypka lub mocne zaczerwienienie, zabiegu nie wykonuje się.
Włosy też trzeba ocenić uczciwie. Jeśli po umyciu ciągną się jak guma, łamią przy lekkim rozczesywaniu albo końce kruszą się w palcach, rozjaśnianie może pogorszyć sytuację. W takim przypadku rozsądniej najpierw je wzmocnić, a przy dużych uszkodzeniach skonsultować koloryzację z fryzjerką.
Nie robi się pasemek na skórze głowy z rankami, łuszczeniem, silnym swędzeniem lub aktywnym stanem zapalnym. Przy chorobach skóry głowy bezpieczniej skonsultować zabieg z dermatolożką albo fryzjerką pracującą z wrażliwą skórą.
Silne pieczenie w trakcie działania produktu nie jest „normalną częścią rozjaśniania”. Jeśli dyskomfort szybko narasta, produkt trzeba zmyć od razu.
Jak zrobić pasemka krok po kroku
Najwygodniej pracuje się na włosach podzielonych na sekcje. Dzięki temu pasemka są równomierne, a czas działania łatwiej kontrolować. Przy pierwszym podejściu lepiej zrobić mniej kosmyków, ale precyzyjnie.
- Podziel włosy na 4 sekcje: przód lewy, przód prawy, tył lewy i tył prawy. Każdą część podepnij klamrą.
- Przygotuj mieszankę dokładnie według proporcji z opakowania. Nie zwiększa się samodzielnie ilości oksydantu ani czasu trzymania.
- Zacznij od miejsc najmniej widocznych, zwykle od tyłu głowy. Wydziel cienkie pasmo, a z niego metodą „cerowania” wybierz drobne nitki włosów.
- Podłóż folię pod wybrane włosy i nałóż produkt od mniej więcej 0,5-1 cm od skóry głowy, jeśli celem nie są pasemka od samej nasady. Potem dociągnij na długość i końce.
- Złóż folię tak, aby włosy były zamknięte i nie dotykały reszty fryzury. Pracuj dalej pasmo po paśmie.
- Przy twarzy zrób delikatniej albo odrobinę gęściej, bo te refleksy najmocniej modelują całą fryzurę.
- Kontroluj rozjaśnienie co kilka minut zgodnie z maksymalnym czasem z instrukcji. Gdy kolor jest odpowiedni, spłucz produkt najpierw z najjaśniejszych pasemek.
Nie trzeba robić pasemek na całej głowie. Bardzo dobry efekt daje tak zwane półgłowie: kilka refleksów na czubku, po bokach i przy twarzy. Fryzura wygląda lżej, a włosy są mniej obciążone chemicznie.
Jak nie zrobić plam i zbyt grubych pasków
Najczęstszy błąd to wybieranie zbyt szerokich kosmyków. Wtedy pasemka wychodzą toporne i wyglądają jak wyraźne paski. Znacznie lepiej brać cienkie nitki i zostawiać między nimi trochę naturalnych włosów. To one dają wrażenie głębi.
Drugi problem to zbyt duża ilość produktu. Rozjaśniacz powinien dokładnie pokrywać włosy, ale nie spływać z folii. Jeśli mieszanki jest za dużo, może wyciekać i odbijać się na sąsiednich pasmach, tworząc przypadkowe plamy.
Znaczenie ma też tempo pracy. Jeśli nałożenie produktu zajmuje długo, pierwsze pasemka rozjaśniają się znacznie mocniej niż ostatnie. Przy gęstych włosach lepiej pracować w dwóch etapach niż próbować zrobić wszystko naraz.
Na odrostach włosy zwykle rozjaśniają się szybciej przez ciepło skóry głowy. Dlatego przy pasemkach od samej nasady trzeba szczególnie pilnować czasu. Na porowatych końcach z kolei produkt może „chwycić” zbyt mocno, więc czasem warto przeciągnąć go na końce dopiero pod koniec.
Co zrobić po spłukaniu, żeby kolor wyglądał lepiej
Po spłukaniu rozjaśniacza włosy trzeba umyć delikatnym szamponem i nałożyć maskę domykającą łuski. To ważne, bo świeżo rozjaśnione pasma są bardziej szorstkie i łatwo się plączą. Szarpanie mokrych włosów w tym momencie kończy się łamaniem.
Jeśli pasemka wyszły zbyt ciepłe, można użyć tonera albo fioletowej maski, ale dopiero zgodnie z zaleceniami producenta. Zbyt mocne tonowanie na bardzo jasnych pasmach może dać szary lub fioletowy nalot. Lepiej działać stopniowo niż próbować schłodzić wszystko za jednym razem.
Przez kilka dni po zabiegu warto odstawić mocno oczyszczające szampony i gorące prostowanie. Włosy po rozjaśnianiu potrzebują nawilżenia i ochrony termicznej. Dobrze sprawdza się naprzemienne stosowanie masek proteinowych i emolientowych, ale bez przesady z ilością kosmetyków, bo przeciążone pasma tracą lekkość.
Jeśli po wysuszeniu pasemka wydają się zbyt jasne, nie trzeba od razu ich przyciemniać. Po pierwszym myciu i lekkim stonowaniu kolor zwykle staje się bardziej naturalny.
Najczęstsze błędy i kiedy lepiej odpuścić domowe pasemka
Najwięcej problemów robi użycie zbyt mocnego oksydantu. W domu nie daje to „lepszego” efektu, tylko większe ryzyko spalenia włosów i podrażnienia skóry. Przy większości domowych pasemek wystarcza 3% lub 6%, zależnie od bazy i produktu. Wyższe stężenia zostawia się raczej dla zaawansowanych technik i profesjonalnej kontroli.
Błędem jest też nakładanie rozjaśniacza na włosy świeżo po trwałej, keratynowym prostowaniu albo intensywnym zabiegu odbudowującym. Struktura włosa jest wtedy niestabilna, a efekt bywa nieprzewidywalny. Trudno też uzyskać równy kolor na włosach wielokrotnie farbowanych na ciemno.
Z domowych pasemek lepiej zrezygnować, jeśli celem jest bardzo chłodny blond na ciemnych włosach, duża liczba refleksów na całej głowie albo naprawa nieudanego poprzedniego rozjaśniania. To moment, w którym poprawki często kosztują więcej niż od razu wykonana usługa w salonie.
Jeśli jednak plan jest prosty, włosy są w dobrej kondycji, a pasemka mają być subtelne, domowy zabieg może dać naprawdę estetyczny efekt. Najlepiej trzymać się zasady: mniej pasm, cieńsze separacje i krótszy kontakt produktu, ale pod stałą kontrolą. Właśnie wtedy fryzura wygląda świeżo, a nie ciężko i sztucznie.